Witam Was po długiej przerwie.Muszę chyba dać ogłoszenie „pilnie kupię dużą ilość wolnego czasu",bo właśnie tego mi brakuje...
Ostatnio się troszkę rozchorowałem,ale chodzę do pracy.Na szczęście grafik w tym miesiącu mam taki,że mogłem troszkę odchorować,podleczyć swoje przeziębienie.Nie do końca jestem zdrowy,ale mam nadzieję,że szybko się uporam z chorobą.
Nasz wymarzony wyjazd do Londynu już coraz bliższy!Bardzo się z tego cieszymy!
Łukasz walczy dzielnie na uczelni,a ten wyjazd będzie takim naszym wspólnym odpoczynkiem i oderwaniem się od spraw codziennych.
Pomimo niedoleczonego przeziębienia,byliśmy wczoraj w centrum handlowym na zakupach,takich przedwyjazdowych.Kupiliśmy super przewodniki po Londynie i mamy ułożony plan tego,co byśmy chcieli zobaczyć.
W marcu minie rok,jak jesteśmy razem.Jak to w związku bywa,są chwile radości i są chwile smutku.Dobrze,że więcej jest chwil radosnych i szczęśliwych!Wciąż się poznajemy,wciąż uczymy się żyć razem i wciąż staramy się uzupełniać.
Zależy nam na sobie i zalezy nam na tym,żebyśmy byli razem szczęsliwi!To jest najważniejsze!!!Wiem,że kocham,bardzo kocham Łukasza,a on to odwzajemnia!!!
Bardzo marzymy o tym,żeby zamieszkać razem,ale to na chwilę obecną nie jest możliwe.Cóż,poczekamy...
Ostatnio sporo się działo.Pogrzeb byłej teściowej,rozmowy z byłą żoną i jej rodziną...W pracy jak zwykle wiele stresów i mnóstwo obowiązków do wykonywania,takie jest życie!A kto mówił,że będzie lekko?!
Kilka dni temu byłem na rozmowie u mojego szefa.Dotyczyło przyszłości w firmie,była dokonywana coroczna ocena pracowników i ... o dziwo wypadłem dobrze.Nie jestem przeznaczony do odstrzału czyli pracę mam raczej pewną.Gorzej,że w najbliższym czasie nikt nie ma co liczyć na podwyżkę,chociaż mój szef obiecał,że postara się co jakiś czas dorzucić jakąś premię,żeby zmotywować pracowników do pracy.Oby to nie były tylko obiecanki bez pokrycia!
Za tydzień będę na kilkudniowym urlopie,który spędzę z Łukaszem w Londynie,a zaraz po powrocie idę do szkoły - weekendowe zjazdy.
Dobrze,że nie idę do szkoly z przymusu lecz nawet z chęcią.Grafik w mojej pracy ma być tak dopasowany,żebym nie opuszczał zbyt wiele zajęć,co mnie zaskoczyło,bo wcześniej szefostwo nie brało tego pod uwagę i był moment,że cięzko mi się pracowało i jeszcze potem do szkoły na zajęcia jechać.
Tak czy inaczej,przeglądam ogłoszenia o pracy i jak znajdę coś ciekawego,to wyślę swoje CV z nadzieją,że poprawię sobie warunki pracy.
Na pewno po powrocie z krótkiego pobytu w Londynie,zrobię wpis w blogu.Chciałbym,żeby ten nasz wyjazd był wyjątkowy,tak jak pobyt w Warszawie,który na zawsze pozostanie w naszych wspomnieniach.
Na tym kończę swój krótki wpis,pozdrawiam serdecznie wszystkich Czytelników,znajomych i osoby przypadkowo czytające moje wpisy.Czasami dobrze jest przelać swoje myśli w ten sposób.
Trzymajcie się ciepło i bądźcie zdrowi!!!Aby do wiosny,a potem już jakoś zleci,hehe...
Ps.Łukaszku!!!Ja trzymam za Ciebie mocno kciuki!!!Dla mnie jesteś WIELKI!!!KOCHAM CIĘ NAJMOCNIEJ NA ŚWIECIE!!!JESTEŚ SENSEM MOJEGO ŻYCIA!!!
Ufff.Znów zaniedbałem strasznie bloga.Cóż,trudne jest pogodzenie pracy z nauką.
Od połowy grudnia zaczęły się egzaminy,które dopiero zakończyłem w czwartek.
Nauka jednak się opłacała,bo zaliczyłem pierwszy semestr!!!I to nawet lepiej niż przewidywałem!
Bardzo mi w tym pomagał mój Łukasz,który mnie wspierał,pocieszał i dodawał otuchy!
Cieszę się,że zaliczyłem semestr i oby tak dalej mi szło z nauką i zaliczaniem kolejnych semestrów.
Pod koniec roku chciałem zrobić podsumowanie 2009 roku,ale cóż,z czasem się nie wygra.Czynię to teraz...
Rok 2009 był rokiem największych zmian w moim życiu.Na początku roku pierwsze zauroczenie w chłopaku,które totalnie nie wypaliło.Cóż,zdarza się.Po tym „upadku",pojawił się Łukasz,który z założenia miał być tylko jednym z kilkunastu internetowym znajomym.Znajomość przerodziła się w uczucie,które cały czas razem pielęgnujemy.Praktycznie od końca marca jesteśmy parą.Mnóstwo czasu spędzamy ze sobą i to jest piękne,że nawet jak są chwile niezrozumienia,to potrafimy dojść do porozumienia.
Mamy wspólne plany,marzenia,które mam nadzieję,że się spełnią!
W pracy zaszły wielkie zmiany.Awans niestety niesie za sobą więcej obowiązków do wykonywania,większy stres i nerwowość.Ogólnie,to w pracy był ciężki rok.Kryzys dał się we znaki,zwolniono jedną z moich najlepszych koleżanek i ogólnie bywało gorąco.
Rozpocząłem szkołę,którą już dawno powinienem zacząć.Dałem się namówić przez Łukasza na kontynuowanie nauki,chociaż pójście do szkoły,to była moja decyzja.Nie robię tej szkoły dla kogoś,ale dla siebie samego.
Z bratem stosunki polepszyły się i mam nadzieję,że to nie będzie czasowe lecz na stałe.
Dokładnie rok temu wziąłem rozwód.Rozwód bez orzekania o winie,bez przepychanek i w spokojnej atmosferze.Można powiedzieć,ze z byłą żoną jestem w dobrych stosunkach,nie czujemy do siebie żalu i nie mamy pretensji.Tak bywa,że pewne etapy w życiu trzeba zamknąć bez zgrzytów i niepotrzebnych scysji.
Niestety,w zeszłym roku też były niezbyt sympatyczne epizody,takie jak nie oddanie długu przez moich znajomych.Już ponad pół roku czekam na oddanie mojej kasy,która pożyczyli.Nie była to mała sumka i zawsze spłacali w terminie,ale pewne okoliczności spowodowały,że ostatniej części jakoś nie mogą mi oddać,co powoduje niezbyt miłą atmosferę.Najprawdopodobniej sprawa skończy się w sądzie...Przykro mi,że do tego dochodzi,ale nie podaruję komuś kasy tylko dlatego,że sami nie potrafią nią gospodarzyć („hulaj dusza,piekła nie ma").
Zakończyłem tez kilka znajomości,które okazały się niewypałem lub po prostu znajomość wypaliła się.Po co na siłę podtrzymywać coś,co jest bez sensu,prawda?!
Nie jestem bez winy,bo brak czasu spowodował,iż oddaliłem się od kilku znajomych.
Jak wspomniałem,w zeszłym roku poznałem swoją prawdziwą miłość czyli Łukasza.Razem byliśmy w Warszawie na koncercie Madonny,razem kilka dni zwiedzaliśmy stolicę i był to wymarzony,wspaniały wyjazd urlopowy.Oby takich wypadów było jak najwięcej.W tym roku zaczynamy od wyjazdu (wylotu) na kilka dni do Londynu,a może uda się jeszcze w tym roku jakiś wyjazd zorganizować.Już my się o to postaramy,hehe.
Moja mamka też zauważyła,że jestem szczęśliwy,ale raczej nie wypytuje o szczegóły,bo wie,że tego nie lubię.Mam zamiar kiedyś jej powiedzieć,że jestem w związku z chłopakiem i mam nadzieję,że to zaakceptuje.W końcu to moje życie i powinienem je sobie ułożyć tak,żeby nie krzywdzić innych i być szczęśliwym.
Przez ten rok na pewno się zmieniłem.Nie mnie oceniać czy na lepsze czy na gorsze.
Jestem teraz bardziej spontaniczny i bardziej wesoły,a na pewno bardzo szczęśliwy.W związku z Łukaszem czuję się spełniony i jest nam razem dobrze.
Mamy wiele planów i będziemy dąrzyć do ich realizacji.
Podsumowując ubiegły rok,to stwierdzam,że był on naprawdę przełomowy i mogę go zaliczyć do najlepszych w moim życiu.
A jakie plany na ten rok?Hm,na pewno dbać o nasz związek,zamieszkać razem,czasem gdzieś wyjechać i może zmienić pracę na mniej stresującą.Wiem,że po ukończeniu szkoły,będę miał większe szanse na lepszą pracę,chociaż liczy się teraz bardziej doświadczenie zawodowe niż wykształcenie.
Mam zamiar też bardziej zadbać o te znajomości,które mam i z przyjaciółmi częściej rozmawiać lub pisać.
A co dzisiaj robię?Właśnie odpoczywam,mam wolne i korzystam z tego,bo od lutego znów mała reorganizacja w firmie.Nie wiem jak to z nauką pogodzę,ale będzie ciężko.Już teraz albo się musiałem zamieniać albo brałem urlop,żeby na zajęcia chodzić.To troszkę szefostwu nie podobało się,ale od pewnego czasu jakoś przychylniej na to patrzą.Ciągłe kontrole,wizytacje i audyty są utrapieniem,bo wprowadzają nerwową atmosferę i potem tylko dostaje się „po tyłku" za wszystko.
Na tym kończę ten wpis i obiecuję,że postaram się częściej tu zaglądać jak i do blogów moich stałych czytelników,których serdecznie pozdrawiam!
Dziękuję przede wszystkim Łukaszowi,że ma do mnie tyle cierpliwości i miłości.
Dziękuję Krisowi,że mnie rozumie i nasza przyjaźń kilka razy została wystawiona na próbę,którą na szczęście przetrwaliśmy.
Dziękuję Marcinowi,który też śledzi moje życie poprzez bloga.
Dziękuję Asi,że jest wyrozumiała i taka kochana - jesteś super kobieta!!!Masz również serdeczne pozdrowienia od Łukasza :-)
Dziękuję wszystkim,którzy mnie wspierają oraz dodają otuchy.Dzięki też za tolerancję,której jednak jest coraz więcej w naszym kraju!
Do kolejnego wpisu i pozdrawiam wszystkich bardzo,bardzo serdecznie!!!
Trzymajcie się ciepło i zdrowo - na zewnątrz zimno jak diabli,więc uważajcie na siebie!!!Aby do wiosny,hehehe...

Ponad miesiąc nic nie pisałem...Praca,szkoła i semestralne egzaminy...
Cieszę się,bo nauka mi jakoś idzie i teraz żałuję,że wcześniej tego nie rozpocząłem lecz odwlekałem.
W nauce bardzo pomaga mi Łukasz,wspiera mnie i dopinguje.Motywuje mnie do uczenia się,pomimo mojej pracy.A w pracy masakra.Okres przedświąteczny jest najgorszym okresem w roku.Na dodatek wciąż widmo zwolnień wisi nam naszymi głowami.Ciągle zwalają winę na kryzys,którego już przecież nie ma.Najlepiej wszystko zwalać na kryzys!
Zamiast bonów,na święta od firmy dostaliśmy paczki ze słodyczami.Na szczęscie ja lubię słodycze,więc jak to mówi pewne powiedzenie „za darmo,to i ocet jest słodki".Nie wybrzydzałem,chociaż firma nie za bardzo się wysiliła.
Podzielę się z częścią mojej paczki z moim Łukaszkiem,który też o mnie dba i też dzieli się ze mną wszystkim.
Niebawem Wigilia,którą razem spędzimy.Cieszymy się ogromnie,bo to nasze pierwsze,wspólne święta.W pierwszy dzień świąt idę do pracy (niestety),a w drugi pojadę do mamki.
Prezenty praktycznie kupione.Nawet jak się nie spotkam z bratem i bratową w drugi dzień świąt,to chcę kupić ich córce jakąś zabawkę.Moja bratannica jest fajniutka i fajnie,że mają dziecko,na które tyle czekali.

Widzę znaczną poprawę w stosunkach z bratem i bratową,która często się pyta moją mamę co u mnie słuchać itd.
W Sylwestra pracuję,w Nowy Rok też.Dniówka w Sylwka troszkę krzyżuje nam plany i chyba ten wieczór i noc spędzimy razem u mnie,bo 1 stycznia mam nockę.
Szkoła.Najważniejszą część egzaminów mam zaliczone.Bałem się okropnie matematyki,ale zaliczyłem ją lepiej niż sądziłem.Zaraz po pierwszym egzaminie (matma-pisemny),Łukasz zaprosił mnie do bardzo fajnej knajpki hiszpańskiej na kolację.Był i jest ze mnie dumny,co mnie niesamowicie cieszy!
W styczniu dalsza część egzaminów,tym razem wszystkie ustne z kilku przedmiotów i semestr będzie zaliczony!
Łukasz też ma w styczniu sesję i chyba będziemy się rzadziej widywać,ehhh...Też będę go wspierał!Zawsze też trzymam za niego kciuki (oj,mocno trzymam!!!) jak ma egzamin!
Niestety,ale na razie nie zamieszkamy razem.No chyba,że trafi się fajna i niedroga oferta wynajmu mieszkanka.Ostatnio prawie walczyłem o przytulne mieszkanko,które wynalazł Łukasz,ale ktoś sprzątnął nam ofertę sprzed nosa i dupa blada...
Dzisiaj znów ide do pracy...W poniedziałek generalne porządki,pranie i przygotowywanie się do świąt.We wtorek jedziemy do centrum handlowego na takie ostatnie,przedświąteczne zakupy.Lubimy razem robić zakupy.
Sądzę,że zaraz po świętach zrobię taki wpis,który będzie podsumowywał cały 2009 rok.Rok wielkich zmian,ale zmian na lepsze!
Na tym kończę swój wpis i przepraszam za milczenie.Nawał pracy i egzaminy oraz brak weny spowodował,że aż ponad miesiąc nic nie wpisałem - obiecuję poprawę!
A teraz czas na życzenia...
Życzę Wam wszystkim radosnych,szczęśliwych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia,a wraz z nadchodzącym Nowym 2010 Rokiem pragnę Wam życzyć przede wszystkim wiary w swoje marzenia i wszelkiej pomyślności,oby było tylko lepiej!!! Wesołych Świąt!!!!!!!!!!!

Jesień.Nastała jesień i ludzie się rozchorowali.
Ja też coś psikam,zasmarkany jestem i czasami pokaszluję,ehhh.
Wczoraj po nocce,wracałem w dzeszczu lecz szczęśliwy,bo na przystanku czekał na mnie mój Łukasz.
Miło,wspaniale spędziliśmy wczorajszy dzień i dzisiejsze przedpołudnie.
Obejrzeliśmy sobie film wczoraj,była kolacja i rozmowy po północy.
Ważne rozmowy,bo o nas.Doszliśmy do wniosku,że zamieszkamy razem od czerwca lub lipca,kiedy to Łukasz zakończy ważną część swoich studiów.Może uda się nam coś do tego czasu zaoszczęzić,tak na dobry początek.A może uda mi się zdobyć kredyt mieszkaniowy do tego czasu i nie będziemy musieli wynajmować mieszkania i komuś obcemu nabijać kieszenie?!Fajnie by było...
Mój opis na gg,to „Psikający,zasmarkany lecz szczęśliwie zakochany".Opis zgodny z prawdą.Jestem lekko zagrypiony i szczęśliwie zakochany!
Czas troszkę ponarzekać.Tradycyjnie muszę pobiadolić nad brakiem wolnego czasu.Niebawem egzaminy mnie czekają,a ja jakoś nie mam weny do nauki.Pogoda do bani,w pracy ciągłe kontrole i stresy,połączone z jakimiś sprzeczkami.
Niedawno byłem u mamki na urodzinach.Było fajnie,chociaż ja po nocce byłem i lekko przymulony siedziałem.Obok mnie siedział mój brat,z którym nawet czasami pogadałem,dalej siedziała moja „suka" bratowa.Zero z nią rozmów czy nawet kontaktu wzrokowego.Ona dobrze czuje i wie,że jej nie cierpię i wzajemnie,więc to wcale mnie nie dziwi.Ich córeczka jest świetna.Pierwszy raz ją poznałem,bo niedawno ją adoptowali i właściwie,to nie było sposobności na poznanie się.
Jesień,to pora smutnych wieczorów,gdzie przeważa deszcz i deprecha.Chwilami łapię dołki,ale pomyślę o moim Łukaszku i od razu jest mi lepiej!!!To ciekawe,że odnalazłem się i jestem szczęśliwy z mężczyzną,a wcześniej byłem żonatym facetem,który chyba się oszukiwał.Niby byłem szczęśliwy,ale moja prawdziwa natura coraz bardziej domagała się wyjścia na zewnątrz.Są chwile,że o tym rozmyślam,ale dochodzę do wniosku,że teraz jestem tak naprawdę szczęśliwy i czuję się spełniony.Moja droga do obecnej sytuacji była kręta.Najpierw hetero,teraz gej,a myślałem,że jestem bi.Cóż,natury się nie oszuka!
W naszych planowaniach już pojawiła się kwestia Wigilii i najprawdopodobniej spędzimy ją razem czyli ja i mój Łukasz.Byłaby to pierwsza,nasza taka wyjątkowa uroczysta noc.Obaj pragniemy razem spędzić ten świąteczny wieczór.Kolacja,choinka,prezenty i my...
Niebawem przyjdzie czas na podsumowanie mijającego roku i na pewno będzie długi wpis w moim blogu.Ten rok zaczął się super i mam nadzieję,ze tak też się zakończy,a kolejne lata będą równie pomyślne lub jeszcze bardziej udane!
Kończę na dzisiaj i obiecuję,że będę tu zaglądał częściej!Pozdrawiam i życzę Wam zdrówka!!!
Kocham Cię Łukaszku - moje życie nabrało sensu,dla Ciebie,dla NAS warto żyć !!!
Za oknem deszcz pada...Mam dzisiaj wolne,więc byłem zrobić zakupy,bo lodówka totalnie świeciła pustkami.
Chciałem pisać dalsze prace kontrolne do mojej szkoły,ale kilka prób spełzło na niczym.Po prostu nie dziś czas na naukę.Przejrzałem notatki i ...stwierdziłem,że mogłem wcześniej zabrać się za naukę.Cóż,teraz przyjdzie mi bardziej się przyłożyć do nauki,żeby zaliczyć szkołę.Na szczęście mam chęci i wsparcie czyli to,co jest najważniejsze.
Łukasz mnie wspiera,przynosi książki z których sam korzystał i wierzy we mnie...
Ostatnio łapie mnie jakaś jesienna chandra.Tak bez powodu.Dziwne,bo mam wszystko,co można sobie zażyczyć.Mam pracę,mam pieniądze na bieżące wydatki (szkoda,że nie na te dalsze typu mieszkanie,hehe) i mam ukochaną osobę w postaci Łukasza,którego kocham ze wzajemnością.
W chwilach zadumy,wyciszenia słucham starych piosenek oraz nowości.Obecnym hitem jest dla mnie najnowsza płyta Agnieszki Chylińskiej.Płyta inna od jej poprzednich albumów,ale po wysłuchaniu jej w całości - zachwyciłem się!
Gorąco polecam!

Wkurzają mnie takie komentarze,że Chylińska „jeździła po Skawińskim,że Kombi skomercjalizował",a sama też tak uczyniła.Nie,to nie komercha lecz pewien etap w karierze.Agnieszka dorosła,została mamą i pewnie to też miał wpływ na jej zmianę stylu (chociaż nie do końca się zmieniła).Osobiście wolę posłuchać fajnych tekstów i muzyki niż przekrzykiwanie przekleństw.
Jutro do pracy,w Święto Zmarłych też pracuję i wyliczyłem sobie,że w Wigilię też powinienem iść do pracy na nockę...Na pewno nie pójdę,bo w zeszłym roku miałem nockę w Wigilię.W tym roku moja mamka pewnie zostanie zaproszona do mojego brata,ja gdybym został przez nich zaproszony,to bym odmówił,grzecznie dziękując za pamięć.
Chciałbym ten wieczór spędzić z Łukaszem...On jest najbliższy mojemu sercu.Zobaczymy jak się to wszystko ułoży z planami,ale na pewno część świąt spędzimy razem.
Podjęliśmy decyzję,iż zamieszkamy razem dopiero jak Łukasz skończy jeden kierunek studiów.Może odłoży się jakąś kasę na dobry początek wspólnego życia i cieszymy się,że jest nam razem ze sobą dobrze.
Mógłbym dużo pisać o naszym związku,ale sądzę,że nie wszystko powinno się odkrywać i część naszego życia chciałbym zachować dla nas,do naszej wiadomości.Jedno jest pewne - jesteśmy razem szczęśliwi i oby tak było zawsze.Pomimo przeciwności losu i tak chcemy być ze sobą!!!
Na tym kończę swoje myśli i idę dalej odpoczywać,w końcu mam wolne,hehe.
Niebawem będzie czas na zrobienie podsumowania bieżącego roku,ale już wiem,że ten rok był kolejnym przełomem w moim życiu.Znalazłem swoją miłość i to jest najcudowniejsze!!!Aż się chce żyć,jak ma się dla kogo...
Pozdrawiam wszystkich czytelników,znajomych,przyjaciół i tych,co przypadkiem natrafili na mój spowiednik.Życzę dobrego humoru i jak najmniej chandy w te deszczowe,jesienne dni i wieczory,trzymajcie się!!!
Jesień powoli gości w naszym kraju,często pada deszcz i jest zimno.Na szczęście u mnie w domu jest ciepło i można wytrzymać.
Nie chcę marudzić,ale współwynajem z ludźmi obcymi chwilami jest uciążliwy i mam nadzieję,że niebawem zamieszkam z Łukaszem „na swoim" i będziemy mogli normalnie sobie,spokojnie i bez skrępowania żyć.
A co u mnie dzieje się ciekawego?Otóż po dłuższym urlopie,znów wróciłem do pracy i do tego stresu.Presja czasu,odpowiedzialność i stres mnie powoli wykańczają.Ostatnio było zebranie,na które nie wszyscy przyszli i były to niezbyt miłe wymiany zdań czy opinii (czytaj:pyskówki,obwinianie się wzajemne itp.).Jedno jest pewne,że o pracę martwić się nie mogę i nawet nie ma wizji zatrudniania nowych pracowników,bo zarząd firmy nie wyraża na to zgody,więc my,starzy wyżeracze musimy pracować wydajniej i w większym stresie.Zbliża się Boże Narodzenie czyli okres jeszcze bardziej morderczej pracy.Na pewno będzie ciężko jak każdego roku o tej porze.Ale co tam,damy radę!Nie takie rzeczy się przetrzymało,prawda?!
Mój Łukasz rozpoczął studia,też nie ma lekko i staram się go wspierać jak tylko mogę.Aż trudno uwierzyć,ale mija 7 miesięcy od kiedy jesteśmy razem!!!Od czasu poznania się dużo się zmieniło.Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi,a nasze uczucia się wzmacniają i to jest wspaniałe!Kochamy się,tęsknimy za sobą i chcemy w niedalekiej przyszłości razem zamieszkać.Wiem,początki na pewno będą trudne,bo każdy z nas ma swoje nawyki,przyzwyczajenia i każdy z nas inaczej robi pewne rzeczy.Duzym plusem jest to,iż jadąc razem na zakupy do jakiegoś centrum handlowego,potrafimy się porozumieć.
Szkoła.Mój proces nauczania przebiega zgodnie z planem,hehe.Chodzę na zajęcia,ale moja praca troszkę krzyżuje te wyjazdy do szkoły.Niestety,moja firma niezbyt mi ułatwia kontynuację nauki...Boję się,że znów będzie tak jak w poprzedniej pracy,gdzie musiałem wybierać:kariera czy dokształcanie się.
Piszę prace kontrolne,a Łukasz pomaga mi duchowo i wyszukując książki,z których sam korzystał.
Od jakiegoś czasu moja mamka delikatnie wypytuje się o „moją laskę" i czy z nią jeszcze się spotykam itd.Na szczęscie nie wnika w moje życie i nie jest natrętna.Są chwile,że chciałbym jej wyjawić prawdę...Wiem,że mnie nie potępi,bo widzi,że jestem szczęśliwy,uśmiechnięty i mam w sobie pełno życia.
Może kiedyś odważę się na taką rozmowę w cztery oczy,ale na pewno poproszę o dyskrecję.Wiem,że mój brat i jego „cudowna" żona nie zaakceptują tego,iż jestem gejem.Są po prostu strasznymi homofobami,przynajmniej kiedyś tak było...Z opowieści mojej mamki wiem,że nieco się zmienili na lepsze.Od kiedy mają dziecko są bardziej odpowiedzialni i to ich zmieniło.
Nie wiem jak to będzie z Wigilią,bo wyliczając sobie według grafiku,to mam nockę z Wigilii na pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia.Jednak ja w zeszłym roku też tak miałem i na pewno wykłócę się,żeby mieć ten czas wolny!Moja mamka wie,że jeśli zostanie zaproszona do mojego brata,to ma przyjąć zaproszenie,a ja spędzę ten wyjątkowy dzień w roku ze znajomymi (czytaj:z moim ukochanym Łukaszem).A jeśli oni gdzieś wyjadą,to gdy będę miał wolne,to pojadę do mamki.Jeśli w Wigilię się nie będziemy widzieć,to na pewno w jakiś dzień świąteczny.
Kurde,ale ten czas szybko leci!Teraz przez szkołę,to jeszcze mam mniej wolnego czasu...Jednak się cieszę,że mam chęci i chodzę do tej szkoły.Cieszę się cholernie,że mam oparcie w osobie Łukasza.Dodaje mi to skrzydeł,bo nie jest łatwo po tak długiej przerwie powrócić do szkolnej ławki.
Dzisiaj też idę do pracy...Teraz odpoczywam,słucham największych hitów Madonny i popijam kawę przed obiadem.Potem odcinek jakiegoś serialu i czas iść do pracy.

Kocham mojego Łukaszka i tęsknię za nim bardzo mocno!!!Na szczęście w piątek się spotkamy!Przy nim odmłodniałem i jestem bardzo szczęśliwy!!!
Na tym kończę swój wpis blogowy i ściskam Was serdecznie!
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na wirusy,które czyhają za oknem.Ciepła herbata (może być z rumem,hehe),aspirynka i cytrynka.Albo ktoś,do kogo można się przytulić....
Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie!
Ps. Krzysiek-będzie dobrze bracie!!!Głowa do góry!
Jacek-wracaj do zdrowia!
Marcin-powodzenia na uczelni!
Aśka-powodzenia w nauce języka (swoją drogą czy norweski jest bardzo trudny?)
Powrót z urlopu do pracy był na początku dnia fajny i nic nie zapowiadało natłoku zajęć,gdyż niedzielna dniówka jest luzacka.Szefostwo nie szwęda się po firmie,mniej przyjeżdża pracy do zrobienia i ogólnie jest spokojnie.Wczoraj jednak po południu nagle pewne okoliczności sprawiły,że przybyło mi pracy i nawet nie miałem czasu na smska czy telefon do mojego Azorka.
Wczoraj też był ciężki dzień u mojego ukochanego,bo stracił wszystko w swoim kompie...Dane,dokumenty,zdjęcia i filmy poszły w siną dal...
Ale spoko,z czasem wszystko się odzyska,chociaż niestety nie wszystko...
Dzisiaj idę na nockę.Piję kawę rozpuszczalną i słucham nastrojowych piosenek Andrea Bocellego.Jego śpiew mnie uspokaja i odpręża.
Ostatnio znów narzekam na brak czasu.Najwięcej czasu zajmuje mi praca i szkoła.Tak,tak...Co do szkoły,to na razie mi jakoś idzie i nie ma powodów do narzekania.Oddałem już dwie prace kontrolne i niebawem będą do oddania następne.
Ludki w szkole sympatyczni i wydają się być w porządku.
Kurde,mój urlop tak szybko minął.Prawie każdą wolną chwilę spędzałem z Łukaszem.Z Lukasami natomiast nie udało się spotkać,ale za to z Jackiem spotkanie się odbyło.Jacek poznał mojego Łukasza i fajnie nam czas minął przy piwku.
Chciałbym,żeby Kris też kiedyś w przyszłości poznał mojego Łukasza,bardzo bym tego chciał...
We wtorek czyli jutro przyjedzie do mnie mój Azorek,a w środę jadę do mamki,która podczas mojego urlopu była u mnie w odwiedzinach.
Na razie ja zamieszkam u siebie,a Łukasz u siebie,taką podjęliśmy decyzję.Może niebawem uda się zamieszkać razem,czego my pragniemy.Fajnie by było jednak zamieszkać razem,na swoim i nie krępować się obecnością innych np.w kuchni itd.
Dzisiaj krótki wpisik,bo chcę zrobić kanapki do pracy i może barszczyk czerwony...Tak na rozgrzewkę,bo za oknem co chwilę pada deszcz i jest zimno,a do tego wieje jak na Uralu.
Pozdrawiam wszystkich czytleników i do kolejnego wpisu - trzymajcie się ciepło w te jesienne już dni,coraz krótsze i bardziej mokre,brrrr...
Urlopuję!
Tak,od kilku dni odpoczywam - wreszcie mam urlop.Wcześniej zwolnienie lekarskie,a teraz urlopek,hehe.
Z racji braku nadmiaru gotówki,nigdzie na dłużej nie wyjeżdżam.
Mam swojego Łukasza,a więc z nim praktycznie spędzam każdą wolną chwilę.Kino,zakupy i oglądanie filmów u mnie...
Poza odpoczynkiem,mam też obowiązki w postaci szkoły.Ostatnio troszkę zaniedbałem bloga i swoje znajomości,gdyż troszkę czasu poświęcam na szkołę.Tak,dalej się kształcę.Lepiej późno niż wcale,prawda?!
W szkole jest nawet fajnie,ludki są przyjaźnie nastawieni do innych i jak na razie jest dobrze.Niebawem pierwsze prace kontrolne do oddania i zacznie się kołomyja egzaminacyjna,ale to pod koniec roku dopiero.
A co u mnie ejszcze się dzieje?Otóż wraz z Łukaszem spędzamy sobie miło czas...Kino - ostatnio byliśmy na filmie „Oszukać przeznaczenie 4" w wersji 3D i nawet warto było iść na ten film,chociaż zaskoczony trójwymiarowością obaj nie byliśmy.
Kwestia wspólnego zamieszkania zeszła na dalszy plan.Mam nadzieję zamieszkać razem lecz finanse nie za bardzo nam na to pozwalają.Z czasem na pewno się coś tam wyjaśni i żyjemy nadzieją na rychłe,wspólne zamieszkanie.Teraz praktycznie Łukasz przyjeżdża do mnie i jest to najlepsze rozwiązanie.Możemy się sobą nacieszyć,obejrzeć film,porozmawiać,podyskutować,wspólnie zjeść posiłki czy nawet pokłócić się.Tak,czasami dochodzi między nami do spięć,ale tak jest w każdym związku.Najważniejsze,że potrafimy dojść do porozumienia.
Mamy świadomość,iż nasze charaktery są różne,ale są też podobieństwa,co nas cieszy.Nikt nie jest doskonały,a na poznanie swoich przyzwyczajeń i nawyków,mamy całe życie.
Jutro wybieramy się na całodniową wycieczkę poza miasto i wreszcie poznam najlepszego przyjaciela mojego Azorka.Fajnie,już się cieszę z tego powodu !!!
Mój Łukaszek jest chory,kaszel i katar się do niego przyczepiły,ale daje radę!Tak trzymać kochanie!!!Jestem zawsze z Tobą!!!
Wielu z Was pewnie dziwi się,że miłość między dwojgiem facetów może być taka silna i trwała,ale to jest tak samo jak w związku mężczyzny z kobietą.Są te same problemy dnia codziennego,są kłótnie lecz są też radości,wzruszenia i uśmiech na naszych twarzach!Jednak pary homoseksualne mają gorzej,bo muszę ukrywać się ze swoimi uczuciami,nie mogę ich okazywać publicznie i to jest przykre!
Urlopuję jeszcze ponad tydzień,więc zapewne jeszcze w tym czasie dodam wpis do bloga.Przez ten wolny czas muszę napisać jedną pracę kontrolną,spotkać się z kilkoma znajomymi i załatwić kilka spraw,a potem powrót do stresu w pracy...Chcę wreszcie spotkać się z Jackiem i Lukasami.
Od kilku dni słucham najnowszej płyty Kayah „Skała"...Jest inna od pozostałych jej płyt,wydaje się taka melancholijna i super wpada w ucho.Brawo!!!
Na dzisiaj koniec pisania.Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i dziękuję,że czuję Waszą obecność.
Do kolejnego wpisu w tym moim spowiedniku,trzymajcie się - cześć!!!
Kolejny dzień zwolnienia lekarskiego i zarazem odpoczynku od pracy.Wreszcie zdecydowałem się na pewien zabieg chirurgiczny,z którym zwlekałem od dawna.Teraz jestem na zwolnieniu,ale za bardzo nie mogę wychodzić.
Ogólnie dzisiaj mam kiepski dzień.Trwa to od wczoraj.
Po wizycie u lekarza,gdzie zmieniono mi opatrunek,obejrzałem odcinek serialu,a potem włączyłem swoje ulubione piosenki i zacząłem...prasowanie!Bleee,jak ja tego nie cierpię,ale dzisiaj dobrze mi to zrobiło.Chwila na przemyślenia,przy okazji ciuchy wyprasowane i zaduma w czasie słuchania pięknych ballad.
Wraz z Łukaszem szukamy mieszkania.Tak,chcemy razem zamieszkać,co z pewnością nie będzie łatwe.Są czasami między nami małe sprzeczki,kłótnie lecz mam nadzieję,że to nie wpłynie na nasze wspólne życie.Dotychczas układa się nam dobrze.Sielanka trwa i oby zawsze tak między nami było.
Czasami myślę czy różnica wieku w przyszłości nie będzie jakąś barierą.Wiem,że w przypadku choroby,to on się mna zajmie bardzo dobrze i wiem,że ja postaram się dla niego zrobić wszystko."Na dobre i na złe"...To nie tylko tytuł polskiego serialu,ale też motto,które powinno towarzyszyć przez całe życie każdej,kochającej się pary.
Smutno mi jakoś...Nie wiem czemu...Może tak czasami musi być...
Niby nie mam wątpliwości,że kocham Łukasza...Wiem,że go kocham,ale są takie momenty,że zastanawiam się czy nam się ułoży nasze życie zgodnie z oczekiwaniami każdego z nas.
Wciąż tęsknię za nim,wciąż mi brakuje jego obecności...Kilka dni się nie widzimy,a jestem jakiś poirytowany,zły na wszystkich i wszystko.
Przez te kilka dni,gdy jeździłem do lekarza i w dniu zabiegu był przy mnie...Wstawał wcześnie,chociaż nie musiał...Przyjeżdżał do mnie i jechaliśmy do przychodni...
Ehhh,ja czasami bywam nieznośny,mój charakterek jest chwilami paskudny.Popracuję nad sobą,popracujemy nad nami,żeby żyło się lepiej.
Kocham bardzo mojego Łukasza i z nim czuję się szczęśliwy.Dlatego powalczę o to,żeby nasze życie było takie,jakiego oczekujemy.
Jutro zaczynam edukację.Robię coś,co już dawno powinienem zrobić czyli podwyższyć swoje wykształcenie.Tak,zmarnowałem wiele lat,a mogłem już wcześniej to uczynić i mieć lepsze wyształcenie,może i pracę bym miał lepszą.
Przy tym też Łukasz mnie wspiera i obiecał pomoc w nauce.Tylko czy wystarczy mu cierpliwości do mnie???Łatwiej by było,jakbyśmy zamieszkali razem i na bieżąco by mnie pilnował w nauce.
W Winampie leci teraz Justyna Steczkowska „Dlaczego Ty"...Przepiękna ballada,zawsze gdy ją słyszę,to łezki mi się pojawiają w oczach...Daje do myślenia...
Niebawem pójdę na dłuższy urlop.Druga połowa września,to zazwyczaj czas moich wojaży po południowej Polsce.Kraków,Zakopane...W tym roku będzie inaczej.Razem z Łukaszem podjęliśmy decyzję,że nie jedziemy w tym roku na dłuższy wyjazd,mieliśmy przecież Warszawę i pamiętny koncert Madonny.
W czasie mojego urlopu chcielibyśmy pojechać do ZOO,może wreszcie spotkamy się z przyjacielem Łukasza i moim serdecznym kumplem.Z Lukasami też by się spotkało,bo terminy wciąż są przekładane,nie możemy się zgrać czasowo...
Rozpisałem się,hehe.Czas na małą kolacyjkę,tylko wielka szkoda,że zjem ją sam...
Pozdrawiam serdecznie wszystkich i proszę,trzymajcie za nas kciuki i za to,żebyśmy znaleźli mieszkanie dla siebie.Dwupokojowe,z łazienką i kuchnią,gdzie bysmy mogli poeksperymentować,hehe.Z własnego doświadczenia wiem,że czasami niektóre marzenia się spełniają...Jedno z moich marzeń się już spełniło...ma na imię Łukasz.
Miłego wieczorka,papa.
Obecnie mam kilka dni wolnych.Ostatnim dniem w pracy była sobota,a w niedzielę zakończyłem nockę.Od tej pory przemieszczam się między domem,a przychodnią,gdzie miałem mieć pewien zabieg chirurgiczny,ale z powodów małych komplikacji,jest on przekładany i ostatecznie odbędzie się w środę.We wtorek wziąłem dzień urlopu,a w sobotę i niedzielę idę do pracy.Od dnia zabiegu może wezmę urlop,bo zwolnienie lekarskie spowoduje znaczne pustki w wypłacie wrześniowej.
Z racji tego,że wraz z Łukaszem nie planujemy już w tym roku nigdzie wyjechać na dłużej,to ta opcja zmiany zwolnienia na urlop by była najlepsza.
W chwilach,gdy panicznie boję się tego zabiegu oraz tych wszystkich wizyt u lekarza,jest ze mną on - Łukasz.Towarzyszy mi,wspiera i doceniam to naprawdę bardzo mocno.Martwi mnie jego sytuacja rodzinna,bo nie jest zbyt kolorowa.Podziwiam go za to,że dzielnie wytrzymuje wszelkie upokorzenia ze strony ojca,który w moich oczach stracił szacunek i na pewno nie chcę go nigdy poznać osobiście.
Obecnie swój wolny czas poświęcam na bycie z Łukaszem oraz na oglądanie serialu,który polecił mi właśnie on i którego wszystkie sezony dla mnie zgrał na kompa.Ten serial,to „Doktor House" i jest świetny.Każdy odcinek jest o innej historii pcjenta,a fabula jest wciągająca - polecam!
Przed wyjazdem do stolicy i sławnym już koncertem Madonny (która właśnie śpiewa w moich głośnikach,hehe),zakończyłem moją dosyć długą znajomość internetową z Mirkiem.Miałem dosyć jego humorów i narzekań „jaki to świat jest powalony i że nie jestem szczęśliwym gejem,ale wybieram rodzinkę,która mnie nienawidzi i mnie szantazuje w wielu sprawach"...Dalej nie komentuję tego...Szkoda,że tak się stało,ale chyba lepiej,że się nie spotkaliśmy na żywo,chociaż była taka opcja w czasie wizyty w Warszawie.
Jutro zacznę robić porządki w kontaktach na gg i skype.Usunę osoby,z którymi wcale nie mam kontaktów od dawna,a są na liście,bo to nie ma sensu.
Może zrobię też porządki w szafie,gdzie z powodu braku miejsca,muszę wszystko upychać.Przydałaby się jeszcze jedna szafa,hehe.
W mojej głowie świta od dawna pomysł wspólnego wynajęcia mieszkania wraz z Łukaszem.Taka opcja jest przez nas już od jakiegoś czasu dyskutowana,ale Łukasz sceptycznie podchodzi do tego pomysłu.Ja natomiast jestem optymistą i to na dodatek bardzo upartym optymistą.Wierzę,że uda się nam stworzyć dobry,zgodny i szczery związek.Praktycznie spędzamy ze sobą każdą wolną chwilkę i umiemy nawet po małej kłotni,dojść do porozumienia,co dobrze rokuje na przyszłość.Bardzo wiele nas łączy.Mamy wiele wspólnych zainteresowań np.muzyka,podróże i kulinaria.
Mamy nadzieję,że razem będziemy szczęśliwi i uda się nam stworzyć taki partnerski związek.
Wynajęcie razem samodzielnego mieszkania byłoby super sprawą,bo jednak współwynajem z innymi,całkiem obcymi ludźmi na dłuższą metę nie jest dobre.Wstydzenie się,krępowanie w wielu codziennych czynnościach typu gotowanie w kuchni,to jest to,co mnie denerwuje.I jeszcze ukrywanie się z tym,iż mam chłopaka,który czasami nocuje u mnie.Wtedy musimy cicho być,oglądać film ciszej niż zwykle i ogólnie taki dyskomfort...
Marzymy o tym,żeby zamieszkać w dwupokojowym mieszkanku,gdzie moglibyśmy wspólnie gotować,oglądać filmy i spokojnie sobie żyć.
Jesteśmy razem szczęśliwi,a uczucie między nami nadal kwitnie,co jest wspaniałą sprawą!Tęsknimy za soba i nie potrafimy zbyt długo bez siebie być,bo chociaż telefony,gg czy skype istnieją,to nie zastąpią kontaktu na żywo.Ehhh,jeszcze do niedawna moje życie było takie szare.Jakieś zauroczenie,które chyba zbyt na siłę było prowokowane,a tu całkiem niespodziewanie,przypadkowo poznałem jego - mojego chłopaka Łukasza,który z założenia był tylko znajomym,poznanym przez internet...Dziękuję losowi,że tak się stało,a teraz to od nas zależy jak się nasze losy potoczą - ja należę do niepoprawnych,wiecznych optymistów,chociaż nie zawsze tak bywało...Teraz tryskam szczęściem i czuję się wspaniale.
Tym pozytywnym akcentem,kończę tenwpis mojego bloga,dziękując Wam drodzy czytelnicy za to,że jesteście ze mną,z nami...Fajnie jest wiedzieć,ze z mojego,naszego szczęścia cieszą się też inni ludzie,a nasze szczęście może być przykładem dla innych,iż czasami warto pomóc losowi w odnalezieniu swojej drugiej połowy....
Pozdrawiam serdecznie i do kolejnej notki - trzymajcie się !!!
Ps.To nie ja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Fotka jednak zarąbista,hehe.
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 147869
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
Chciałbym w ten sposób pozostawić pamiątkę dla potomności,a może ciekawą lekturę na....przyszłe lata.....
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: